09 lipca 2014
Miejmy odwagę myśleć INACZEJ

W swoim pierwszym wpisie na blogu podkreślałam, że dla mnie jedną z ważniejszych wartości w projektowaniu, a przede wszystkim w życiu jest wartość INACZEJ.

Teraz chciałabym poświęcić chwilę na to, żeby wytłumaczyć, co inność jako idea dla mnie oznacza.

Wszyscy posiadamy rzecz niezwykłą – własne kino. Masz projektor i możesz wyświetlić taki film, jaki ci się podoba i jaki tylko chcesz” to słowa buddyjskiego mistrza Lama Ole. I o ile ja nie czuję się na siłach by tłumaczyć komukolwiek podstawy tej filozofii wschodu, to tak naprawdę na tym mogłabym zakończyć ten wpis. Ta wypowiedź pokazuje, że wszystko, absolutnie wszystko, co dzieje się w naszym życiu i wokół nas wszyscy wyświetlamy na swój indywidualny sposób. Niestety jest wiele instytucji i mechanizmów społecznych, które chciałyby mieć monopol na tworzenie i wyświetlanie naszych obrazów i to właśnie zabija w nas inność.

Inność niestety budzi strach i sprzeciw otoczenia. W Polsce ze strachem odnosimy się do grup i osób, których nie rozumiemy i traktujemy jako wrogie. Dążymy do unifikacji na każdym szczeblu, bo to daje nam poczucie bezpieczeństwa i przynależności. To też umiejętnie zabija możliwość jakiegokolwiek rozwoju. Ja osobiście w spotkaniu z czymś co wyskakuje ze schematu szukam, zastanawiam się, dlaczego działa to tak a nie inaczej, staram się to poznać i zrozumieć, by wynieść z tego spotkania coś nowego i budującego.

Inność jest rozwojowa, to z niej wynika kreatywność i wszystko co jest nowe. Jeśli jesteś w kreatywnym zespole, który pracuje nad innowacyjnym projektem i wszyscy w grupie myślą tym samym schematem, musi się pojawić osoba, która go rozwali i znajdzie INNE rozwiązanie.

Ja patrząc z perspektywy matki jestem przerażona tym, jak szkoła zabija w dzieciach jakiekolwiek szanse na kreatywność. Niestety tak się kształci młodzież, nie ma tam żadnego pola do bycia innym, po prostu nie ma takiej opcji. Jeśli w testach z polskiego są odpowiedzi a b c, gdzie tam miejsce na inaczej? Ta inność wychodzi w wypracowaniach, które mogą być poetyckie, a mogą być napisane równoważnikami zdań. Teraz na języku polskim nauczyciel zaznacza, w którym miejscu tekst ma się kończyć. W związku z tym żadne dziecko nie wpadnie na to, żeby napisać 3 strony więcej. Żadne.

Nie ma pola na inność. Żadnego. Może jedynie w sportach. Gdy np. wszyscy grają w piłkę, a ta jedna osoba interesuje się szermierką. Ale to z kolei musi wynieść z domu. To przyzwolenie na INACZEJ. Z drugiej strony obecnie jednym z trendów jest to, by dzieci chodziły na wszelkie dodatkowe zajęcia i kursy. Wolne popołudnie na robienie głupot? Nie ma mowy. A jeśli dziecko nie otrzyma w domu przyzwolenia na wolność wyboru to nigdy nie wpadnie na to, żeby było inaczej.

Ja lubię o swoich dzieciach myśleć jak, że to są takie 2 małe śnieżynki, które się toczą z latami i lepią, jak lepi się bałwana. I różne rzeczy zbierają, aż w rezultacie ulepią z tego, jakiś kompletny kształt jak będą dorosłe i to, co zebrali po drodze będzie ich. Ale to oni muszą o tym zadecydować. Jeśli masz mądrych rodziców, to oni wspierają Cię w tym, co chcesz zrobić, ale poza tym wsparciem to TY decydujesz o sobie. Nigdzie nie jest napisane, że dziecko musi wybrać swoją pasję życiową w wieku 13 lat. Dzieci mają prawo decydować i szukać, robić zdjęcia, oglądać filmy, nie oglądać filmów, wspinać się, przewracać.

U mnie inność wychodziła zawsze w ubieraniu się. W wieku 13 lat przerabiałam ciuchy. Dostawałam od cioci z Francji dziwne, inne ubrania, które przeszywałam. Z męskich koszul robiłam sukienki, fartuszkom obcinałam rękawy. Tylko, że ja to wtedy robiłam na przekór, głównie na złość rodzicom. Co z perspektywy czasu wyszło mi na dobre, bo robię to co lubię, przez co nigdy nie pracowałam, choć byłam etatowym pracownikiem przez lata, ale tego nie odczuwałam. Studiowałam geologię, a jako ścieżkę zawodową wybrałam konstrukcję, szycie, a później projektowanie. Co też jest odrobinę „innym” schematem postępowania. W CV w sekcji edukacja wpisywałam twardo stąpam po ziemi” Geologia UAM. Lub „przynajmniej wiem po czym stąpam”. Inne pisałam od myślników, wierszem, choć wiedziałam, że do pisania CV jest już pewien wzór i zasady. Nie przyszło mi do głowy, by się do nich stosować, co ZAWSZE wychodziło mi na dobre. W modzie nie ma miejsca na powtarzalność. Moda, by coś wnosić musi mieć w sobie inność. Inność to taki pierwiastek, który powoduje zróżnicowanie i do tego potrzebna jest odwaga. W przeciwnym razie wszyscy chodzilibyśmy w jednakowych mundurkach.

Wiem, jednak, że nie wszyscy mają w sobie na tyle odwagi, by iść pod prąd. Ale… odwagi można się nauczyć. Tylko trzeba mieć obok siebie osobę, która Cię w tym wspiera, a nie na każdym kroku mówi eee nieee, to się nie uda. Dopóki nie podejmiesz ryzyka i tego samodzielnie nie sprawdzisz, to wsadzenie ręki w butapren i opowiadanie o tym, że to boli i się klei niczego nie wnosi. To trzeba sprawdzać na żywym organizmie. Powiesz, że boisz się, że Twoje wybory zawiodą rodziców, przyjaciół, partnera? To nie jest Twój problem. Każdy z nich ma własne kino i od nich zależy to, jak dużą rolę będą w nim odgrywać decyzje i życie innych. Tak samo jest z tą nieszczęsną edukacją. Jeżeli wszyscy chcą grać w filmie nauczyciela i robić wszystko dla niego, nigdy nie zaczną nagrywać własnego.

Wróc do listy akutalności