15 listopada 2013
Jestem projektantem mody, czyli kim?

Projektantką mody nazywają mnie znajomi, przyjaciele, w ten sposób jestem opisywana w mediach.

Co tak naprawdę to słowo oznacza obecnie, w momencie, gdy stylistą bądź projektantem nazywa się co druga osoba, która choć raz miała do czynienia z maszyną do szycia lub naszkicowała jakiś projekt? Nie wiem. Ale postaram się na to pytanie odpowiedzieć, przy okazji szukając w tym gąszczu definicji i określeń miejsca dla siebie.

Tworząc pierwszy wpis na bloga wypadałoby się najpierw przedstawić. Próba zdefiniowania samej siebie i tego co robię zaprowadziła mnie do słowa projektant.

Dla mnie projektant to przede wszystkim osoba, która wymyśla coś nowego, tworzy innowacje, ma wizję, którą wciela w życie. I nie mam tu na myśli całkowicie nowych strojów, ale rozwiązania wynikające z nowego zastosowania tkanin, odwrócenia jakiejś formy, jej zdekonstruowania lub nowego zastosowania akcesoriów. To człowiek znajdujący rozwiązania, których inni wcześniej nie dostrzegali, ktoś, kto kreuje i później jest naśladowany przez resztę. Przykład? Aleksander Mcqueen. Wszyscy, którzy później powielali lub wykorzystywali jego projekty są w moim odczuciu raczej naśladowcami i stylistami, którzy przekładają wizjonerstwo na formę użytkową.

Ale nie trzeba tylko szukać wśród światowej mody projektantów. Weźmy bardziej „przyziemny” przykład. Ktoś kiedyś wpadł na to, że koszulka, która ma formę litery T nazywa się T-shirt. Cała reszta naśladowców, którzy zmieniają jej kolor lub tworzą na niej nowe napisy powinna być raczej bardzo ostrożna w mianowaniu samych siebie projektantami. Najtrudniej jest stworzyć „coś z niczego” a to już wymaga wiedzy, wyobraźni i umiejętności przełożenia na użytkowy język mody. Zatem T-shirt sam w sobie nie jest już innowacyjny…

Z drugiej strony bardzo często jest też tak, że projektant swoje koncepcje wyraża w rysunku , ale nie ma wiedzy jak ten projekt przełożyć na rzeczywistość. Nie wie, jak sprawić, by stworzona w jego głowie kreacja, wyglądała dokładnie tak samo na sylwetce. A to, mimo wizji i niewątpliwego talentu, jest w świecie mody ogromnie istotne. Bo chociaż oczywiście każdą rzecz można stworzyć, to jednak jest różnica w tym, by nad kołnierzem płaszcza pracować cały dzień, a tym, by zaprojektować go tak, by jego stworzenie zajęło mało czasu, było możliwe przeniesienie na papierową formę i zrobienie układów umożliwiających produkcję.

Projektant powinien mieć wiedzę na temat tkanin. W swoim życiu, przechodząc przez pracę w odzieżowych korporacjach, spotykałam się z projektantami, którzy rysowali bardzo ładne, żurnalowe rysunki, cieniowane, fantastyczne i koniec. Za tym nie stała jednak wiedza, czy żeby to się układało tak, a nie inaczej, to powinno być krojone po skosie, czy tkanina powinna być stabilna czy elastyczna, jak się zachowują różne sploty tkanin i dlaczego.

Bo ten niewątpliwy talent osób, które potrafią stwarzać nowe rozwiązania powinien być oparty na solidnym fundamencie, jakim jest wiedza na temat konstrukcji i technologii. Znajomość tkanin, splotów, dodatków, tego jak dana tkanina pracuje. Bo cały czas trzeba sprawdzać nowości, czasami jakiś materiał podpalić, sprawdzić jego zastosowanie. To bardzo pomaga tworzyć projekty piękne i idealne na żywym człowieku.

Ja o sobie mogłabym mówić, że jestem bardziej rzemieślnikiem niż projektantem. Interesuję się modą i się nią bawię, zmieniam formy, zastosowania. W mojej głowie praca zaczyna się od szukania materiałów, one w głowie przekształcają się w formę i automatycznie uruchamiają się trybiki – wiem już w jakiej części garderoby sprawdziłby się to najlepiej, jak to wykorzystać. Później układam wszystko na manekinie i zmieniam formy, kombinuję. Szkice i rysunki? Tylko bardzo pobieżne, robocze. Bardziej interesuje mnie konstrukcja i papierowe przygotowanie wzoru do szycia.

Projektując nie tylko tworzę ubrania, ale przede wszystkim emocje, wyjątkowość, dobre samopoczucie kobiet, które wybierają moje projekty. Mogę powiedzieć, że dostarczam najważniejszą dla mnie wartość, którą nazwałabym jednym słowem: INACZEJ. Dla tych, którzy chcą być inni.

Jednak dokładne zreferowanie tego, co ta inność tak naprawdę dla mnie znaczy, pozostawię sobie na kolejny wpis;)

Wróc do listy akutalności